czwartek, 11 sierpnia 2011

Bonusik

Aktualnie jest dużo pracy i dużo wszystkiego na każdej płaszczyźnie życiowej :) a idzie jeszcze więcej więc w chaosie wrzucam, żeby nie umknęło :)


P.S. Bo każdy szanujący się fotograf ma takie zdjęcie. Musi mieć. One są silniejsze niż rozum. ! Jeśli ktoś powie, że nie ma to albo KŁAMIE, albo JESZCZE NIE MA, i szybko zrobi. To jest coś jak Emo zdjęcia w łazience z telefonu kom.... Rozumienie? ;)
Drugim zdjęciem, które każdy z nas musi mieć jest zdjęcie cieni. Też takie mam, ale moglibyście tego nie znieść w jeden wieczór, więc będzie przy okazji.


Ps. Nowy członek rodziny rośnie jak na drożdżach i już nie długo zacznie swoje życie także tutaj. Jeszcze mu dajemy chwile spokoju. (Ps. Właśnie dzisiaj ma miesiąc :))


A do snu na dziś Rabiosaaaaaa.... Ra ta ta ..... prześmieszne do ruszania bioderkami ! Cudnie ! :)

Magda - poza czasem

W życiu czasem trzeba się poskładać na nowo.
Trzeba coś odwrócić o milion stopni.
Pozwolić sobie na słabość, by za chwilę wstać silniejszym.
Czasem trzeba zacząć wszystko od początku.
Na nowych zasadach.
Z nowymi nadziejami.
Na przekór wszystkim.
I mimo wszystko.

Dla Magdy, z najlepszymi życzeniami prosto z serducha.
Mało kto potrafi mnie tak rozbawić i zrozumieć jak TY! :o)
Za wsparcie, życzliwość, wypite i przegadane kawy i wina, za muzykę, za wiarę w moje siły, za słowa otuchy, za policzki bolące od śmiechu, za wszystkie zęby (:) , i absolutną umiejętność szukania drugiego prawdziwego dna każdej opowieści, historii i zdarzenia!
















Pewne rzeczy dzieją się w rzeczywistości nie określanej przez czas. Pewne historie są niezależne i równoległe. Mają swój początek. Trwają. Bez względu na miejsce i klimat.
Tak poza czasem .......
Dzięki za popołudnie :o)

P.S. Wielu spadających gwiazd spełniających życzenia ! Wszystkim Nam !

piątek, 5 sierpnia 2011

Małymi kroczkami do przodu

Już wkrótce więcej zdjęć Magdy z wczorajszego popołudnia. Dzisiaj jedno na zachęte.
A jutro .... :-) A jutro poszalejemy !
Cudnej Soboty wszystkim !

środa, 3 sierpnia 2011

Cisza przed burzą ...

Bilans 3 pierwszych dni sierpnia :
1. Szok. Zdenerwowanie. Pośpiech. Zdezorientowanie. Strach. Złość. Szok. Wściekłość. Szok. Gniew. Szok. Bezradność. Bezradność. Bezradność. MEGA ZŁOŚĆ !
2. Spacer po wszelakiego rodzaju urzędach i instytucjach ... Łącznie z dwoma komisariatami policji (okropnie długą godziną na wdychanie dymu z czterech wypalonych fajek...)
3. Uszczerbek finansowy, odczuwalny mocno w tym miesiącu (a wypłata była tydzień temu !!! )
4. Mega wściekłość granicząca z ochotą mordowania.
5. Kronika ptaka nakręcacza napoczęta i wciągająca niemiłosiernie.
6. Ból stóp. Od szybkiego chodzenia. ;-)
7. I ogromna ochota na dobrą, słodką kawę z mlekiem .... Ahhhh

Jak sobie pomyślę, że dzisiaj jest dopiero 03.08 ... i do końca miesiąca, BA ! TYGODNIA jeszcze wiele dni .... Ah ! 

Ps. I jeszcze jedno :
Słowa na dziś, użyte we wszystkich instytucjach, z jakimi miałam do czynienia :
ZA OKOŁO, ZA MNIEJ WIĘCEJ, POWIEDZMY ŻE ZA .... Grrrrrrrrrr !


A jako że potrzeba mi czegoś uspokajającego - kolorowa kokardka



Spokojnego wieczoru wszystkim !

wtorek, 2 sierpnia 2011

Look on the bright side of life

Po godzinie pobytu na komisariacie, ukojeniu nerwów i łyku spokojnego tonu (dzięki dominikowi), mam nadzieję, że uda mi się dzisiaj zasnąć.
A wszystkim złym ludziom mam ochotę załadować solidnego kopa w cztery litery i ....


Wdech.
Wydech.
Wdech.
Wydech.
I tak 10 razy (!)
A na dobranoc mam nadzieję, że uda się wam wtulić w jakieś mocne ramiona i zasnąć snem spokojnych.

Kolorowych !


Ps. Plusy po przemyśleniach :
żyję, jestem zdrowa, mam dach nad głową, i pełno dobrych ludzi w około, no i jeszcze D. jest obok.
Nie mam prawa narzekać.
Znalazłam Bright side of life.
Przemiłej środy !


wtorek, 26 lipca 2011

Weekendowo

Nawet nie zdążyłam życzyć Wam udanego weekendu, a on nie dość, że się już skończył, to nawet o sobie pozwolił zapomnieć i paskudnie szybko zmienił się we wtorek. Buuuuuuuuuuuuu.
Z miliarda powodów, chciałabym żeby ten tydzień był z gumy, a piątek przyszedł najpóźniej jak to możliwe ... Grrrrrr. Cóż. Piątek przyjdzie za 2 dni. Grrrrrrr. I nic na to nie poradzę. Grrrrrrrrrr.

Tymczasem -  tchnienie weekendu.
Jeśli pokażę wam taki fragmentu muru, zgadniecie, gdzie to jest ? :)

Kraków.
Brawoooo !
Chillout'owa niedziela w pochmurnym i deszczowym Krakowie. Na pysznych ! PYSZNYCH (!) LODACH CYTRYNOWYCH !, i moim ostatnim kawałku kurczaka. (!) po krótkiej przerwie, której domagał się mój organizm, wracam do prawidłowego porządku wszechświata, i ponownie wbijam na tory wegetarianizmu. Tak, bardzo dużą rolę odegrał ostatni sen o krowie (!), w którym jej (tej krowie) obiecałam, że już nie będę jadła jej towarzyszy..... Śnią się wam też takie rzeczy ????


Jedno zdjęcie z Krakowa. Jednej knajpki, którą mijałam już miliooooon razy, i dopiero dzisiaj przyszło mi do głowy pytanie : dlaczego NIGDY JESZCZE NIE PIŁAM TAM KAWY ????
No cóż, może następnym razem.


A. Bym zapomniała ! Uciekając przed kroplami, zastygliśmy w deszczu słuchając pod murem grajków, który z obrazem Damy z Łasiczką przemierzają nasz kraj ( nie za bardzo pamiętam czy ta zbieranina ludzi jest z określonego miejsca w naszym kraju, czy nie ), ale nazwę przyjęli WHITE WEASEL'S  i wokalista miażdży !
Panowie powiedzieli, że jeszcze kiedyś o nich będzie głośno. Trzymamy za słowo!
Ps. Prawdopodobnie pierwsze publikowane zdjęcia White Weasel'sów :)



Mega miłego tygodnia, z bardzo odległym piątkiem !

środa, 20 lipca 2011

Limit to your love ... ?

Nie wiem, jak wy, ale ja N I E -NIE- N I E- N A -W I - D Z E ! ! ! ! ! ! kiedy do ucha wpada mi jakaś muzyka, jakiś fragment utworu, którego nigdzie nie można odnaleźć, albo skojarzyć .... Właśnie spędziłam jakieś 4o minut na przeglądaniu wszystkich zespołów z tegorocznego Open'era w poszukiwaniu tego utworu :
James Blake
Już miałam się poddać, kiedy ostatnim tchnieniem natrafiłam na dokładnie TEN utwór. Uf.
Teraz mogę zasnąć.
Niech i was kołyszą przyjemne brzmienia ! Słodkich.

Ps. Zdjęcie z ostatniego wyjazdu. Żeby D. nie marudził.
Ps. Ta sama sytuacja, to samo miejsce a całkiem inaczej niż u Dominika.